Obóz w Śniatynie

Dawno, dawno temu na odległym Pokuciu...

 

Kilkunastu wolontariuszy z Niemiec, Polski i Ukrainy spotkało się na obozie wolontariackim w niewielkim dziś, galicyjskim miasteczku - Śniatyń. Miasto to było kiedyś wielokulturową osadą zamieszkałą przez kilka narodowości. Miejscem, gdzie mieszały się kultury, języki, religie, stroje. Obecnie  Śniatyń zamieszkują praktycznie jedynie Ukraińcy. Jest to jedno z wielu galicyjskich miasteczek, które zatraciły swą wielokulturową tradycję, w głównej mierze na skutek II wojny światowej.

 

Dziś jedynym śladem dawnego kolorytu tego miejsca są cmentarze, znaczący element kulturowej spuścizny tego regionu. Często niezauważane, zaniedbane, zarośnięte. Miejsca te chowają w sobie jednak wyraźny ślad historii tego miasteczka i ludzi, którzy tworzyli ówczesną społeczność jako sąsiedzi, Niemców, Ormian, Polaków, Rusinów, Wołochów, Żydów. Wydobycie tych śladów dawnej epoki spod warstw mchu, ziemi, śmieci było udziałem międzynarodowej grupy wolontariuszy.

 

Naszą pracę zaczęliśmy od wycinania krzaków i plewienia chwastów wokół i na nagrobkach, zeskrobywania warstwy mchu, zmiatania ziemi, oczyszczania obszaru ze śmieci. Wycinając drzewa, plewiąc, przeszukując okolice nagrobków w poszukiwaniu odłamanych elementów, odnajdywaliśmy pozostałości dawnego miasta, które stworzyli pochowani na cmentarzu ludzie.

 

Śniatyń jest ciekawym przykładem wielokulturowości tego regionu. Rzeczą wyjątkową jest, to że kirkut (cmentarz żydowski) znajdował się tak blisko cmentarza chrześcijańskiego, dzieliła je tylko droga. Dziś drogi nie ma, wszelka granica się zatarła. Obszar zajmowany przez macewy można na pierwszy rzut oka rozpoznać jedynie jako ścianę lasu, został bowiem całkowicie zarośnięty przez drzewa w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Udało nam się odsłonić zaledwie jego część, ale nawet to unaocznia teraz mieszkańcom miasta, że stoi tam zabytek świadczący o wielowiekowej obecności Żydów w tym miejscu.

 

Na cmentarzu chrześcijańskim, obok nagrobków rzymskokatolickich i greckokatolickich, znajdujemy wiele nagrobków Ormian, kolejnej grupy etnicznej, tak ważnej szczególnie dla handlowego oblicza miasta (w tej dziedzinie obok ludności żydowskiej). Na nagrobkach pojawiają się też często niemieckie nazwiska związane z położoną niedaleko wsią Augustdorf.

 

Dwutygodniowy pobyt w Śniatynie uwieńczony został wystawą stworzoną przez wolontariuszy i ustawioną przed siedzibą Rady Miejskiej. Jej celem było ukazanie mieszkańcom pracy, jaka została wykonana przez ten okres trwania obozu. Jednak już wcześniej po mieście rozeszła się wieść o przyjeździe młodych obcokrajowców. Wdzięczni mieszkańcy Śniatynia pomagali wolontariuszom, częstowali jabłkami i cukierkami, a jeden z mieszkańców zorganizował wolontariuszom ognisko nad rzeką Prut. Mieliśmy wtedy także okazję spróbować uchy, tradycyjnej ukraińskiej zupy rybnej warzonej na ognisku.

 

Dzięki przebywaniu w międzynarodowej grupie mieliśmy okazję dowiedzieć się czegoś więcej o krajach, z których pochodzili inni wolontariusze. Ten obóz dał możliwość zdobycia nowych doświadczeń, a także nawiązania nowych znajomości. Był świetnym sposobem poznania innego kraju, społeczności,  kultury, inaczej jak to robią turyści. 

 

Joanna Piecyk

Paweł Hińcza

 
Być w internecie albo nie być... wcale

Mawia się, że jeśli nie ma cię w internecie, to nie istniejesz.

Więcej…